Sukces artystyczny nie grozi, niestety, debiutanckiej płycie Ani. Szkoda, bo mocno jej kibicowałem. Album trąci festiwalem w szerokim rozumieniu tego słowa. Zaśpiewana jakby na zamówienie. Momentami zbyt ckliwa. Kolejna niepolska płyta. Czekam na kolejną, w której Ania być może obnaży talent kompozytorski i sprawi, że płyta będzie szczera i dotrze do głębszych zakamarków duszy melomanów.